UMÓW SIĘ NA KONSULTACJĘ LUB SESJĘ → TUTAJ
Nadwrażliwość na emocje innych ludzi – skąd bierze się napięcie i „odczuwanie energii”
Czym jest „czucie energii” i skąd się bierze
To nie jest żadna magia, tylko coś, co dzieje się w Tobie cały czas, tylko nikt Cię nie nauczył tego czytać. Wiesz co jest ciekawe? Że większość ludzi myśli, że „czucie energii” to coś specjalnego. Coś dla wybranych, coś duchowego, coś dziwnego. A prawda jest taka, że każdy to robi. Codziennie. Tylko większość ludzi nie ma na to języka, więc próbuje to zrozumieć głową albo całkowicie ignoruje. Wchodzisz do pomieszczenia i nagle masz wrażenie, że coś jest ciężkie. Spotykasz się z kimś i czujesz napięcie, mimo że rozmowa jest normalna. Albo odwrotnie, jesteś przy kimś i czujesz spokój, jakby wszystko na chwilę zwolniło. I zaczynasz się zastanawiać, o co chodzi. Szukasz powodu, analizujesz, próbujesz coś dopasować. A bardzo często to, co czujesz, nie zaczyna się na poziomie myśli. To zaczyna się dużo wcześniej, w ciele.
Jak układ nerwowy odbiera emocje innych ludzi
Twój układ nerwowy działa szybciej niż Twoja świadomość i łapie rzeczy, których nie jesteś w stanie zauważyć. Twoje ciało cały czas skanuje rzeczywistość. Bez przerwy. Nie tylko wtedy, kiedy o tym myślisz. Zawsze. Sprawdza czy jest bezpiecznie, czy coś się zmienia, czy ktoś obok jest napięty, czy jest zagrożenie, czy można się rozluźnić. I robi to bez Twojej zgody. To się dzieje automatycznie. Twój organizm odbiera mikro sygnały, których nawet nie rejestrujesz. Ton głosu. Sposób patrzenia. Napięcie mięśni. Tempo oddechu. I na tej podstawie podejmuje decyzję. Nie świadomie. W ciele. Dlatego możesz coś poczuć zanim zdążysz to pomyśleć. Dlatego czasem masz reakcję, której nie rozumiesz, bo Twoja głowa jeszcze nie nadążyła za tym, co już wydarzyło się w ciele.
Dlaczego reagujesz intensywniej niż inni
To, co nazywasz energią, bardzo często jest reakcją na stan drugiego człowieka a nie „Twoją fantazją”. I teraz dochodzimy do czegoś, co wielu ludzi bagatelizuje. Twój system reaguje na innych ludzi. Naprawdę. Jeśli ktoś jest napięty, zamknięty, zestresowany, Twoje ciało to łapie. Jeśli ktoś jest spokojny, obecny, ugruntowany, Twoje ciało też to łapie. To nie jest żadna magia. To są bardzo konkretne mechanizmy biologiczne. Neurony lustrzane, regulacja układu nerwowego, synchronizacja stanów. Jesteśmy do tego stworzeni. Problem polega na tym, że większość ludzi nie ma z tym kontaktu. Więc zamiast zauważyć „hej, coś w tej przestrzeni mnie napina”, zaczynają myśleć „co jest ze mną nie tak”. I to jest moment, w którym zaczynasz się od siebie odcinać.
Największy chaos pojawia się wtedy kiedy to, co czujesz miesza się z tym, co już masz w sobie I teraz najważniejsze. To, co czujesz, to nie jest tylko reakcja na to, co jest teraz. To jest też reakcja na wszystko to, co już masz w sobie. Jeśli masz w ciele dużo napięcia, dużo niewyrażonych emocji, dużo rzeczy, które nigdy nie zostały domknięte, to Twój system reaguje szybciej i mocniej. I wtedy mała sytuacja może wywołać dużą reakcję. I zaczynasz się zastanawiać, o co chodzi. A chodzi o to, że Twój system jest już przeciążony. I to, co przychodzi z zewnątrz, spotyka się z tym, co jest w środku. I robi się mieszanka, której nie rozumiesz. Dlatego czasem reagujesz mocniej, niż sytuacja na to wskazuje i myślisz, że coś jest z Tobą nie tak . To jest moment, w którym wiele osób zaczyna się obwiniać. „Przesadzam”, „za bardzo czuję”, „za bardzo reaguję”. Tylko że problem nie polega na tym, że czujesz za bardzo. Problem polega na tym, że Twój system nie ma przestrzeni, żeby to przetworzyć. Więc wszystko się kumuluje. I kiedy coś przychodzi, to nie reagujesz tylko na to, co jest teraz. Reagujesz na wszystko to, co było wcześniej.
Napięcie w ciele jako informacja
Z punktu widzenia ciała napięcie to informacja a nie problem, który trzeba natychmiast naprawić. I teraz najważniejsza zmiana perspektywy. To, co czujesz, nie jest problemem. To jest informacja. Napięcie w brzuchu. Ścisk w klatce. Ciężar w ciele. To wszystko coś mówi. Problem polega na tym, że większość ludzi próbuje to natychmiast naprawić. Uciec od tego, zignorować, zagadać, przeanalizować. I przez to traci kontakt z tym, co się naprawdę dzieje.
Jak wrócić do kontaktu ze sobą
Zamiast próbować to zrozumieć głową, zacznij się zatrzymywać i sprawdzać co się dzieje w ciele. Największa zmiana zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz z tym walczyć. Kiedy zamiast analizować zaczynasz się zatrzymywać. Zauważasz, co czujesz. Gdzie to jest w ciele. Jak to się zmienia. I nie próbujesz tego od razu zmienić. Dajesz temu chwilę przestrzeni. I nagle okazuje się, że to zaczyna mieć sens. Nie w głowie. W doświadczeniu. To jest moment, w którym przestajesz być przeciwko sobie i zaczynasz być w kontakcie ze sobą. I to jest najważniejsze. Bo kiedy zaczynasz mieć kontakt z tym, co czujesz, przestajesz się z tym szarpać. Przestajesz się naprawiać. Zaczynasz siebie rozumieć. Nie logicznie. Prawdziwie. I to jest moment, w którym zaczyna się zmiana. Nie wtedy, kiedy wszystko ogarniasz. Tylko wtedy, kiedy zaczynasz być w tym, co jest.
